You are currently viewing POLSKA BIEDA.

POLSKA BIEDA.

W Polsce działają banki Żywności. Pomysłodawcą banków żywności był w latach 60-tych tamtego stulecia, amerykański filantrop John van Hengel, założył w Phoenix w stanie Arizona pierwszy Bank Żywności. To były jeszcze czasy kiedy słowo „filantrop” oznaczało osobę poświęcającą swój czas, środki… na potrzeby innych ludzi, a ich działania były wyłącznie podyktowane potrzebą serca, wiem, to były inne czasy). Po 20 latach ta idea rozprzestrzeniła się na Europę, pionierem na tym kontynencie została Francja. W końcu ta idea dotarła do Polski, gdzie mamy sieć banków żywności. Pomagają firmy, organizacje oraz wolontariusze. Jak ważna to praca niech świadczy wypowiedź jednego z podopiecznych banku żywności:

„Kochałem swoją pracę. Żyłem godnie i myślałem, że tak będzie zawsze. Pewnego dnia wieczorem siedziałem przy komputerze i wtedy przyszedł on – udar. I odebrał mi wszystko. Od tego momentu nic nie jest jak dawniej. Mam emeryturę, 1155 złotych. Jak mam za to żyć? Dobrze, że w ogródku przy domu rosną warzywa. Sąsiad przyniesie trochę ziemniaków. Ale najważniejsza jest paczka z jedzeniem z Banku Żywności, ona starcza na wiele dni. Dzięki niej dajemy radę przeżyć. Kiedyś to ja zapraszałem wszystkich na Święta, to była radość dla mnie. Teraz muszę żyć nadzieją, że to rodzina mnie do siebie zaprosi.”

A oto kilka danych zebranych przez wolontariuszy banku żywności w Polsce, niech to co czytelnik zobaczy poniżej pozostanie bez dodatkowego komentarza:

Kto odpowiada za taki stan rzeczy? Poza tym najważniejszym powodem, że Polska nie jest niepodległa, że rządzą skorumpowane, obce elyty bez jakichkolwiek kompetencji moralnych, odpowiedzialności, choćby na poziomie prawnym, bo chyba wszyscy zgodzimy się z tym, że patrząc na efekty, o etyce, ludzkich odruchach serca w odniesieniu do tych osób, mowy być nie może. Tylko, czy rzeczywiście to jedyny powód, czy nie widzimy przyczyn w samym społeczeństwie? Jesteśmy o krok przed wyborami prezydenta i będzie to wybór na wiele lat, czy nie jest to najwyższy czas, by zacząć samodzielnie myśleć, wyrzucić telewizor, wyłączyć gadające głowy, otworzyć szeroko oczy i zrozumieć w jakim położeniu obecnie znajdujemy się. Polska to nie jest abstrakcyjny termin, to nasz dom. Na koniec słowa jednej z nas:

„Samotnie wychowuję synów. Mój starszy syn choruje na nieuleczalną chorobę i wymaga opieki 24 godziny na dobę. Nie mogę wrócić do pracy. Nie mogę zostawić syna samego w domu. Ledwo wiążemy koniec z końcem. Zdarzyło mi się nie zapłacić za wodę. Musiałam prosić o odroczenie płatności. Jestem sumienną osobą – chleb, opłaty i jedzenie dla dzieci to rzecz święta. Od kiedy zostałam sama z dziećmi, to muszę mocno zaciskać pasa, by starczyło na najbardziej skromne życie. Jeśli zdrowie mi pozwala staram się podejmować dorywcze prace. Chciałabym w Święta nie myśleć o kłopotach, trudnościach, braku jedzenia.”

Czy naprawdę my nic nie możemy?

Aniela