Szokująca prawda o ZUS – cz. 3

Pora by powiedzieć prawdę o ZUS – ta instytucja od momentu powstania, rok po roku, zamieniała się stopniowo w międzypokoleniową piramidę finansową. Działa ona na wzór klasycznej piramidy finansowej. Składki opłacane przez obecnych seniorów dawno zostały wypłacone dla starszego pokolenia, a świadczenia emerytalne im należne seniorom wypłaca się z funduszy zgromadzonych pod prawnym przymusem ze zbiórki składek od pracodawców, pracowników i osób samo-zatrudnionych. Z chwilą, gdy wzajemne relacje między wypłatami świadczeń, a wysokością zebranego funduszu nie bilansują się na niekorzyść funduszu – powstaje deficyt. Ma to miejsce w przypadkach:

  1. rozszerzenia liczby świadczeniobiorców (np. objęcia tzw. uchodźców prawem do emerytury za jedną choćby składkę, po jednym dniu zatrudnienia, przyznania rent niepełnosprawnych  lub inwalidom wojennym lub z Ukrainy),
  2. likwidacji małych i średnich przedsiębiorstw na skutek pandemicznej polityki zarządców w latach 2020 – 2022,
  3. rosnącego bezrobocia na skutek bankructwa polskich przedsiębiorstw (ma to miejsce obecnie),
  4. wzrost liczby emerytów spośród pracowników zlikwidowanych przedsiębiorstw,
  5. objęcia benefitami społecznymi typu 800 plus, becikowym i innymi datkami dla rodzin tzw. uchodźców,
  6. zjawiska niekontrolowanej „turystyki” ze wschodu po świadczenia,
  7. oczywistego wzrostu kosztów obsługi świadczeniobiorców w ZUS,

transfery świadczeń gwałtownie rosną, przy drastycznym spadku składkowego fundusz ubezpieczeń społecznych (FUS).

Co w takiej sytuacji robi rząd? Miast niezwłocznie zatrzymać lub ograniczyć do minimum transfery na rzecz „uchodźców” oraz wzmożyć kontrolę nad tego rodzaju świadczeniami, rząd pokrywa deficyt środków finansowych poprzez zadłużanie w bankach kolejnych pokoleń Polaków, a także zaostrza politykę fiskalną wobec działających jeszcze na rynku oskładkowanych podmiotów i osób. Jednak, jednym z bardziej drastycznych kroków jakie podejmuje dla uzupełnienia deficytu jest odgórny nacisk na ZUS, by ten tytułem „wydobywczej” kontroli jak największej liczby płatników, dosypał składek do budżetu państwa. Wszystko odbywa się koszem pogrążania Polaków pokolenie za pokoleniem.

Gorliwość ZUS na tym polu wykracza poza granice prawa, a dowodów na to dostarcza rozmowa Sebastiana Matyniaka (kanał YT) z mecenas, dr Katarzyna Kalatą, pt. „Szokująca prawda o ZUS ”. Pani Katarzyna Kalata, jako prawnik od wielu lat prowadzi sprawy sądowe, w charakterze pełnomocnika pokrzywdzonych decyzjami pokontrolnymi ZUS, wśród których są spółki prawa handlowego, mali przedsiębiorcy, a także osoby fizyczne.

Mec. Kalata stwierdza, że zasadniczą bolączką „naszego” systemu jest to, że inspektor ZUS w trakcie kontroli może zrobić wszystko, np. nie przestrzegać przepisów kodeksu postępowania administracyjnego (kpa), może pozyskiwać dowody w sposób nielegalny, przesłuchiwać prezesów, a nawet kobietę w ciąży 4,5 godziny. Kontrole ZUS nie są prowadzone, aby pomóc rozwiązać niejasności w przepisach, ale po to by ściągnąć składki. Niejednokrotnie w rozprawie toczącej się przed właściwym sądem powszechnym (cywilnym) dochodzi do przypadków, że sędzia kwestionuje uchwałę Sądu Najwyższego w określonej sprawie i wyciąga drugą uchwałę, twierdząc, że sądy powszechne działające na podstawie kodeksu postępowania cywilnego (kpc) nie zajmują się zarzutami z kpa. Zadaje retoryczne pytanie, kto rozsądny w tym kraju stworzył praktykę, że ZUS ma działać, kontrolować i wydawać decyzje wg kpa, a podmiot/obywatel idzie do właściwego sądu i tam dowiaduje się, że sąd nie będzie badać, jak ZUS pozyskuje dowody. Odpowiedzialność jest rozmyta, trudno jest pociągnąć kogokolwiek do odpowiedzialności, ponieważ jedna osoba kontroluje, inna wydaje decyzję, jeszcze inna prowadzi sprawę w pierwszej instancji, a jeszcze inna w drugiej, odwoławczej. Urzędnik nie ponosi żadnej odpowiedzialności, doskonale wie co robi (oszukuje), otrzymuje uścisk prezesa i nagrodę, bo ściągnął kasę z przedsiębiorcy. Nikt, nigdy w ZUS nie wprowadzał zmian na lepsze, na bardziej przyjazne dla płatnika składek.

ZUS nie prowadzi kontroli na bieżąco lub okresowo, które to kontrole mogłyby mieć charakter szkoleniowy, czy instruktarzowy. Czyni to tuż przed upływem 5 lat przedawnienia, stwierdza uchybienia obowiązku składkowego, ignoruje kpa i prawo pracy, wymyśla sobie nowe przepisy, obiera własną ścieżkę, nalicza po swojemu, dolicza odsetki za zwłokę, wydaje decyzję i wychodzą z tego powalające sumy, doprowadzające kontrolowanych do rozpaczy, z bankructwami włącznie.

Przykładem z praktyki sądowej Mec. Kalety jest przypadek powiązanych spółek prawa handlowych, z których spółka zależna („córka”) zatrudniała 1000 pracowników, za których prawidłowo wypełniała rolę płatnia składek. ZUS podczas kontroli uznał, że spółka „matka” również powinna być pracodawcą dla tych 1000 osób i podlegała obowiązkowi ich ubezpieczenia, wystawił tysiąc decyzji i zażądał zapłaty składki. Sprawa sądowa trwała 5 lat, ZUS nie ustępował aż do Sądu Najwyższego (SN). Mec. Kalata stwierdza, że gdyby takie orzecznictwo utrzymało się, wówczas ZUS mógłby wkroczyć do każdego tak zorganizowanego podmiotu i zażądać podwójnej składki. ZUS często próbuje zmienić nawet orzecznictwo SN i to nie jest działanie przypadkowe. Idą decyzje z centrali, jak działać w kierunku zmiany przepisów.

Kolejnym przykładem absurdów w ZUS jest zaniżenie w czerwcu ub. roku wymiaru emerytur dla pewnej grupy wiekowej emerytów. W tej sprawie Trybunał Konstytucyjny (TK) wydał orzeczenie, którego ZUS nie chce zastosować, bo wyrok nie został z jakichś powodów opublikowany. Dotyczy to często najuboższej grupy emerytów, gdzie zaniżenie świadczenia może sięgać nawet 1.500 zł. Największym problemem tych osób jest, że większość z nich nic o tym nie wie.

ZUS często też odmawia przyjęcia do obliczeń kapitału początkowego, będącego podstawą naliczenia emerytury, pewnych dokumentów, stwierdzając, że dowód jest niewiarygodny. ZUS odmawia przesłuchania świadków, wydaje decyzję licząc na to, że klient się nie odwoła. W większości przypadków tak się dzieje, bo niewiele osób potrafi zweryfikować obliczenia.

Jednym z największych absurdów jest sytuacja, gdy przedsiębiorca wystąpił do ZUS o wydanie indywidualnej interpretacji przepisów. Klient nie zgodził się z nią, choć zastosował się do niej. Skierował sprawę do sądu, przeszedł procesy we wszystkich instancjach, aż do SN, gdzie ostatecznie ZUS przegrał. Po upływie 5 lat, ZUS wszedł do tej samej firmy na kontrolę, by podważyć wyrok SN. Wyda 3 tys. decyzji i zażąda potężnej kwoty składek, a sprawa znów trafi do tego samego sądu. Klient Mec. Kalaty przywozi 200 tys. stron, i wszystkie wymagają jej podpisu. Nie można tego skwitować podpisem elektronicznym, zajmuje to często 14 godzin, po czym trzeba wynająć samochód, by przewieźć to wszystko do sądu. Jakie to jest marnotrawstwo zasobów! Sędzia rozpatruje każdą pracowniczą decyzję indywidualnie, zakłada się tysiące teczek, sprawę rozkłada się na wielu sędziów, a rozprawa trwa wiele lat; sądy są zablokowane. W takich sprawach ZUS często nie ma tylu prawników, aby być obecnym na każdej rozprawie, przestaje aktywnie uczestniczyć w sądzie. Natomiast przedsiębiorca nie może sobie na to pozwolić, traci masę czasu, generuje to ogromne koszty. Paranoja!!!

Mec. Kalata omawia znacznie więcej rażących spraw dotyczących praktyk kontrolnych ZUS, nie jesteśmy w stanie przytoczyć wszystkich. Zakończymy jednak przypadkiem, który sama Kalata nazwała aktem barbarzyństwa. Dotyczy on klientki, która we własnej, jednoosobowej spółce płaciła przez 15 lat składki od wynagrodzenia w wysokości 15 – 20 tys. zł, bo chciała mieć porządną emeryturę. Była to znana na polskim rynku firma mająca wielu klientów. Gdy przechodziła na emeryturę, ZUS wydał jej decyzję, że nie podlegała od 15 lat ubezpieczeniom społecznym. Jeśli klientka przegra postępowanie w sądzie, to ZUS nie zwróci zapłaconych przez nią tytułem składek pieniędzy, tylko przeksięguje je na konto budżetu państwa. Jeśli nie było tytułu do ubezpieczenia, to ZUS nie zaliczy przepracowanego okresu do emerytury. Tego typu absurdy, zdaniem p. Kalaty, wynikają z orzeczeń SN i niezrozumienia przepisów o ubezpieczeniach społecznych, ani działalności ZUS.

Zainteresowanych zachęcamy do przesłuchania całej rozmowy właściciela kanału YT Sebastiana Matyniaka – „Biznes bez cenzury” z Mec. Katarzyną Kalatą, z uwagi na jej biegłą znajomość przepisów o ubezpieczeniach społecznych i duże doświadczenie w sprawach procesowych z ZUS oraz omówieniem wielu zagadnień związanych z tematem stosowanych przez ZUS praktyk.

Autor: abo

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=yBRDexzBvHQ&t=1603s